niedziela, 27 sierpnia 2017

27.08.2017

Od rana w sumie w drodze. Młoda przylazła tuz po 7 i takie to spanie... Pojechaliśmy więc do Michałowic, zeszło się krócej, ale i tak droga niezła: Z-3, tramwaj i WKD... No i półtora kilometra spaceru do ich chałupy. Ale przyznam, że zrobili sobie pięknie :) Zosia drze się niemiłosiernie, dzieciaki w szale, my zjedliśmy obiad, popiliśmy pigwówkę i w sumie koło 18 się zwinęliśmy... I tak byliśmy późno, jeszcze nas deszcz zmoczył w ostatniej chwili...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz