środa, 28 września 2016

28.09.2016

Młodej odechciało się samej ubierać, szlag by to trafił, awantura gotowa. Ale jakoś to ogarnęliśmy... W pracy, mimo, że zrobiłem tylko jedną lekcję, zabieganie totalne - dobrze, że były te opowieści o Gambii i warsztaty, bo ogarnąłem przy tej okazji wszystkie papierki i nawet zdążyłem oddać raport w ciągu okienka. Do domu wracałem przez Leszno, bo musiałem oddać nagłośnienie, zjadłem coś w pamiętnym chińczyku na Młynarskiej, wlazłem do biedry po proszek do prania i dotarłem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz