wtorek, 13 września 2016

13.09.2016

Upał cudowny :) Po odprowadzeniu młodej i opłacie należności, ruszyłem do pracy. Tu na wstępie lekki nerw, bo mam trzy dyżury - w tym jeden w dwugodzinnym okienku, a drugi po lekcjach. Bo ja za krótko tu siedzę... W tym okienku skoczyłem odebrać paczki z poczty, zrobiłem lekcje i poszedłem coś zjeść - Kuba okazuje się być chory. Zajrzałem po drodze na Powązki, ale czasu mi prawie nie starczyło na nic... Zatrzęsienie obiektów... Muszę tam wrócić. Dotarłem do domu i w sumie myślałem, że dziewczyny poszły na spacer, ale Kajka przed tv, a Gosia siedzi i sprawdza prace, kurde. To wziąłem młodą na dwór na rower, łaziliśmy po Górcach ponad godzinę, zjadła kolację i odłożyłem ją spać po kąpieli. Gosia przegadała cały ten czas z Beatą - taka zajęta jest. Niemal skończyłem raport, piszę Szmulki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz