* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
niedziela, 11 września 2016
11.09.2016
Upał się zrobił wrześniowy, prawie 30 stopni... Wstaliśmy dość wcześnie, tak, aby o 11:30 znaleźć się na Polach Mokotowskich na festynie. Okazało się, że nikt tam nic nie wie i nie ogarnia, wlazłem na scenę, pogadałem 5 minut i tyle, słuchały mnie dwie osoby... Fantastycznie. Nie ważne, miałem tylko odwalić gadkę. Kajka za to szalała na stoiskach, zebraliśmy masę fantów i wreszcie poszliśmy nad bajoro z lodami. Pomoczyliśmy nogi, poszliśmy na plac zabaw i skończyliśmy na kebabie - w rezultacie w domu byliśmy o 16:30. Udało się młodzież uśpić około 20:30, same plusy. Raport prawie skończyłem. Tyle, że jutro ma być jeszcze cieplej, a mnie czeka 8 godzin pod tablicą, zwariuję...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz