* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 17 września 2016
17.09.2016
Fantastyczna rzecz, że jest już druga połowa września, a i tak wszyscy latają na krótko, a temperatura wciąż jest koło 25 stopni. Dzień okazał się zabiegany, bo ledwo wstałem, zmuszony 'jestem głodna kaszki!', nakarmiłem młodą, pozmywałem, zrobiłem jajecznicę, poleciałem po zakupy, zrobiłem obiad i wreszcie około 16 wyszliśmy. Na Chłodnej odbywał się festyn wolski, to podjechaliśmy tam. Okazało się bardzo sympatycznie, grała muzyka, pełno straganów i atrakcji... Kajka załapała się na malowanie twarzy - a jakże, które w przeciwieństwie do zeszłotygodniowego było całkiem profesjonalne, pooglądaliśmy street preformance, pokręciliśmy się i w sumie pół drogi do domu sobie spacerowaliśmy. Fajny spacer, zabiegana nieco, ale przyjemna sobota. Ogarniam Powązki...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz