* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
poniedziałek, 12 września 2016
12.09.2016
Co za maraton... Nie dość, że zaczynam o 8, mam cztery lekcje, a kończę o 15:20, to jeszcze dostałem cztery zastępstwa. Po ośmiu godzinach gadania nie wiedziałem, jak się nazywam. Do tego upał 30 stopni. Wyszliśmy z pracy, Gosia poszła po małą, a ja do sklepu i zrobiłem dość pyszne risotto :) Potem poszedłem po kasę za przedszkole - przy okazji z młodą ruszyliśmy na spacer, zajęło to nam ponad godzinę, a Gosia miała zajęcia w tym czasie... Od razu po powrocie kolacja, kąpiel i spać. Ja ogarnąłem jeden spacer z zeszytów, a Gosia męczy wypracowania - utknęła przy K. - co za debil :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz