poniedziałek, 5 października 2015

05.10.2015

Ale była jazda :) Jak gdyby nigdy nic, odprowadziłem radosną Kajkę do przedszkola i pojechałem do pracy. Zdążyłem zrobić dwie lekcje i na okienku objawiła się Ala z prośbą, żebym zabrał klasę i poszedł na odsłonięcie pomnika księdza Indrzejczyka. No ok, moi są na basenie, pewnie w ubraniach nielicujących, ale mogę iść... Znalazły się trzy galowe koszule, Edek, świeżo po chorobie, złapał za sztandar i twardo trzymał, super :) Polecieliśmy na plac Inwalidów, Kwiatek przywiózł sztandar i utensylia, dyrekcje były już z kwiatami... Z godzinę potrwało, dzieciaki dały radę, choć było nudno i niewiele rozumiały. Edek twardo stał i trzymał. Po zakończeniu akcji poszedłem z nimi w nagrodę na plac zabaw - bawili się świetnie, przepłoszyli wszystkich :P Wróciliśmy na obiad i ostatnie lekcje. Załatwiłem książki i wróciłem do domu - lekko zmęczony akcją. Tu tylko ogarnięcie szkolnego fb, podpisów do zdjęć przewodników, korespondencja... No i folder. Dużo tego, a miało być luźniej po biegu! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz