środa, 28 października 2015

28.10.2015

Ładna pogoda, to miło. Oczywiście ledwo przyjechałem, zostałem zaprzęgnięty do 50-lecia, mam nową robotę. I, oj tam oj tam, poprowadzę część imprezy z Majką. Cudownie, o tym właśnie marzyłem. Lekcje przeleciały, dostałem kolejną pracę na erasmusa - jedną odrzuciłem, bo nabazgrana była flamastrem na połowie a4... Igor, Igor... Wyjazd za 1,500 mu fundują, a ten bazgrze dwa zdania mazakiem, litości. Na koniec obiad i dwoje zajęć i wróciłem do domu, aby tylko usiąść i rzeźbić w zdjęciach na folder. Zaczynam być zły i zmęczony, do tego rozkłada mi krtań znowu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz