środa, 7 października 2015

07.10.2015

Co za męczący dzień! Ledwo odprowadziłem młodą do przedszkola, ruszyłem pod szkołę, zostawić samochód. Pojechałem dorobić 'klucze' - okazało się, że to miał być tylko jeden, wejściowy. Szkoda, że nie wiedziałem... Poszedłem po mapę na wyjazd i po płyty - były aż trzy paki :) Wreszcie dotarłem na Zielną i odbyłem szkolenie. Dobrze, że dowiedziałem się ważnych rzeczy i zjadłem obiad - w sumie na zebraniu byłem niemal na styk. Poszło miło, ale łeb mnie tak boli, że ledwo żyję. A jeszcze odwiozłem mamę do domu... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz