sobota, 3 października 2015

03.10.2015

Słabo. Nienawidzę być przeziębiony... Mimo to pojechałem do pracy po dziennik - przecież muszę to gówno uzupełnić, i w librusie i na papierze, bzdura. Szkoła zamknięta na cztery spusty - dostałem się przez boczną bramę, bo kłódka tylko wisiała na kółku. Potem po zakupy - zeszło mi się trochę. Zrobiłem bardzo dobry obiad, zjedliśmy i... padłem. Poszedłem do młodej do pokoju i zaległem. Kajka tylko przyszła się przytulić i wyszła, zamknąwszy drzwi, żeby nie przeszkadzać - kochana jest :) Wieczór przy librusie, bosko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz