* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 20 października 2015
20.10.2015
Odprowadziłem młodą do przedszkola i mogłem się rozkoszować czterema godzinami spokoju. Zmąciła je wprawdzie Ewa, pytając gdzie kasa za ubezpieczenie, a to przecież nie moja broszka... Zrobiłem dwie lekcje i miałem spokój - poszedłem na obiad i ruszyłem na wycieczkę, tu się dopiero zmęczyłem :P Wieczór miał być spokojny, ale... Kajka zaczęła dziko kasłać, nie mogła zasnąć, rzucała się dziko, szlag mnie o mało nie trafił. Jak już zasnęła, to Gosia poszła jej dać coś na katar i oczywiście ją obudziła, co skończyło się awanturą, bo po kolejnej godzinie przesmradzania nie mogła jej wydobyć spod stołu. Musiałem rozewrzeć japę i okazało się, że dziecko potulnie się położyło i natychmiast zasnęło. Tylko co z tym kaszlem? Śpiąc u nas nie kasłała...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz