niedziela, 11 października 2015

11.10.2015

Większość jeszcze spała o 8, wreszcie się zmęczyli. Okazało się, że rowerów nie ma, znaczy są, ale 6. Wsadzili więc nas na Powsinogę, wywieźli do lasu, potem nad zalew Biszcza. Było tak koszmarnie zimno, że miałem na sobie dwie bluzy i kurtkę i tak zmarzłem strasznie. Pakowanie, obiad i do domu. Ruszyliśmy o 14, dotarliśmy 19:30, nawet nieźle poszło. Musiałem zdążyć przed meczem i... Polska - Irlandia 2:1, jedziemy na ME!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz