środa, 14 października 2015

14.10.2015

Poszliśmy sobie razem do przedszkola, aby obdarować panie czekoladkami, po czym ruszyliśmy na miejsce zbiórki. Zdążyliśmy wsiąść do autobusu, dzwoni  Marta, że biuro oświaty żąda opisania projektu dla radnych, zatwierdzających budżet. Na kiedy? Na teraz. Myślałem, że szlag mnie trafi. Musiałem podjechać do pracy i na szczęście miałem coś podobnego przygotowane, bo przecież płodziłbym w ostatniej chwili. W rezultacie dotarłem na zbiórkę z Martą, Skibami i Anią, wskoczyliśmy do autokarów i... Czarek odkręcił nalewkę, Asia colę z whisky, Janek pigwówkę, a Maniek colę z wódą. Nie zdążyliśmy się uwalić, bo Pułtusk niedaleko i zaczęliśmy zwiedzanie. Pierwsza grupa miała jakąś beznadziejną babę, nam trafił się dziadek, ale ładnie mówił. Obeszliśmy rynek i poszliśmy na uroczysty obiad do zamku. Był naprawdę świetny, po nim Ewa rozdała nagrody i musieliśmy wracać. Było bardzo przyjemnie. W domu spokój, tylko Kajka zasnęła mamie... Świetnie, poszła spać o 21.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz