* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 26 czerwca 2015
26.06.2015
Pojechałem do pracy godzinę wcześniej - nadaremno, bo 3a zajęła mi salę... Przynajmniej wydrukowałem dyplomowanie... Na szczęście objawiła się mama Basi i pomogła mi ułożyć wszystkie rzeczy do wręczenia, bo bym się nie wyrobił... Impreza na sali trwała półtorej godziny, po czym poszliśmy się żegnać. Pierwszy raz o mało się nie popłakałem ze wzruszenia, kiedy dzieciaki puściły mi nagrany własnoręcznie film - są świetni... Mamy roniły łzy, dzieciaki trochę też - to, co usłyszałem, powinienem sobie nagrać i puszczać, kiedy będę zły na robotę :) To czysta kwintesencja tej pracy! Po zakończeniach podrzuciłem Jolę do urzędu, bo idzie się mianować, a sam zaparkowałem pod Gdańskim, przebrałem się i oddałem dyplomowanie oraz odebrałem certyfikat, a na koniec podjechałem do urzędu, podparafować sprawozdanie. Uffff... Jeszcze poszliśmy na spacer na lody, młoda próbuje rowerek - w trakcie wygonił nas deszcz. Zaczyna ze mnie złazić wszystko, wreszcie wakacje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz