środa, 24 czerwca 2015

24.06.2015


Ciekawe było, czy zdążymy - ciekawe jaka pogoda. Mimo zapowiedzi deszczu było idealnie: dość ciepło i sucho. Dotarliśmy do Świdrów lekko spóźnieni, zasiedliśmy w kajakach i rozpoczęliśmy spływ Świdrem do Wisły i dalej. Kilka osób się skąpało, wyłaziliśmy na łachy i biegaliśmy po piasku, było super! W domu byłem dopiero po 16, bo to przecież koniec świata. Mieliśmy się spotkać na Spójni, ale nie dało rady. Zamiast tego zasiadłem z pękającą głową do produkcji gimbazy. Miałem ogromny kryzys, kładłem się 23:30 z ogromnym bólem głowy. Koszmar.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz