niedziela, 21 czerwca 2015

21.06.2015

Kajka dała się wyspać nawet, fajnie. Zrobiłem jajecznicę i odwiozłem dziewczyny do kościoła - sam pozmywałem i wywiesiłem pranie, w rezultacie o mało nie spóźniłem się na wycieczkę. Jakoś poszło, choć nie miałem czasu się przygotować. Dwie godzinki i koniec, zostało parę osób pogadać. Wróciłem na obiad, poszliśmy na spacer, a wieczorem siedzę i robię kolejne papiery. Mmmyh.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz