czwartek, 25 czerwca 2015

25.06.2015

Oczywiście, że nie przeprowadziłem żadnej lekcji, bo działałem w biurokracji. Trzeba było powtórzyć wszystkie świadectwa, bo nie było "r." przy dacie urodzenia. Mamo... Jeszcze teczki podpisać, uzupełnić dziennik, dyplomowanie, obiegówki, próba zakończenia... Skończyłem godzinę po lekcjach, odebrałem rowerek od Sławka i skoczyłem na Mokotowską z papierami. Zjadłem obiad, odebrałem paki z poczty, kupiłem sobie słuchawki, bo Sennheisery się rozpadły i  wróciłem do domu, aby pojechać do sklepu po pompkę i kask dla Kajki. Ta latała w tym kasku po sklepie i mówiła wszystkim, że ma kask. Śmiechłem. Mam trochę spokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz