środa, 10 czerwca 2015

10.06.2015

Rano miałem dwie lekcje i zamiast mieć jeszcze jedną i spokój, to pojechaliśmy do Teatru Ochota na spektakl Zuzi. Niestety, na pierwszą część się spóźniliśmy, bo Kasia mnie przytrzymała w związku z przyszłoroczną klasą, kupowaliśmy bilety, w tramwaju drzwi się zepsuły, pomyliłem teatry i wpadliśmy 4 minuty po rozpoczęciu. Wpuścili nas oczywiście na przerwie - było nawet fajnie. Ze szkoły w rezultacie, zamiast o 10:30, wyszedłem 14:30. Pojechałem do centrum po paczki i na obiad, przelazłem po Czystem przed wycieczką i wróciłem, zmienić mamę, po przyszła po nocy u babci. Dziewczyny jutro jadą, będzie moment oddechu, a Agnes dostała dziś opierdziel, bo ŻADEN test nie miał zaznaczonej dysleksji u niej w sali. Pani najlepsza się omyliła, coś niesamowitego... A i tak juz się wybiela i zrzuca odpowiedzialność na innych, małpa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz