* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 12 czerwca 2015
12.06.2015
Nawet się wyspałem, zdążyłem sporo rano zrobić i pojechałem wreszcie do pracy. Posiedziałem dwie godziny, obejrzałem przedstawienie, znalazłem buty i... wróciłem do domu na obiad i przebiórkę. Wszystko ok, tylko na Powstańców był taki korek, że wpadłem w ostatniej chwili. Na mój widok w garniaku dzieci zaczęły krzyczeć i klaskać, a rodzice robili mi zdjęcia, szał... Polonez wyszedł wspaniale, nawet z tymi trudnymi ewolucjami! Potem już tylko dyskoteka do 22... Posiedzieliśmy, podjedliśmy, ale szału nie było, dzieciaki się świetnie bawiły, my gorzej, Monika tylko latała i jęczała, żeby już poszli. Po 21 wybuchła wściekła burza, lało jak z cebra, błyskało i grzmiało. W domu byłem 22:40, padam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz