niedziela, 27 stycznia 2019

27.01.2019

Żona spać nie mogła, kręciła się, oglądała skoki z Sapporo, młoda przylazła w nocy... A mnie to wyjątkowo nie wzrusza :) Po śniadaniu pojechaliśmy na Szczęśliwice, młoda złapała bakcyla na narty, zachwycona była, choć miejscami było ciężko. Ale dało radę, dwie godzinki na nartach spoko, tyle, że z mojej jazdy nici... Po powrocie siedzieliśmy już w chałupie, dogorywając. Próbowałem się zdrzemnąć, ale nie dane mi, bo mi skaczą po głowie cały czas... Zacząłem Bielany wreszcie i idzie jak burza, dobrze to wróży :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz