wtorek, 22 stycznia 2019

22.01.2019

Młoda miała iść do przedszkola wreszcie, ale... rano zaczęła ją boleć cipka i tyle z tego wyszło. I dobrze, bo przecież bym się spóźnił - i tak ledwo zdążyłem, bo 112 uciekło, podjechałem na Prymasa, a tam zamarzłem w ciągu 20 minut, kiedy czekałem na cokolwiek... Lekcje jakoś przeszły, choć było długo i jeszcze robiłem za Renatę... Wróciłem przez dbfo i bibliotekę, na szczęście dziewczyny miały dla mnie obiad, bo byłem srogo głodny. Wpadł Aleksądr po kasę i wypadł. No i oczywiście awantura na temat zimowiska, bo przecież ona jest w ciąży, a ja zabieram małą na narty, po co, kasa itp. Wkurwiają mnie te wieczne pretensje, czego nie zrobisz, i tak źle. Potem decyzja została zmieniona, i tak co chwila, a ja z siebie idiotę robię... Spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz