O 7 pobudka - piękny widok z okna skutkuje wyciem mułły o poranku - nie dość, że przez te 2 godziny przesunięcia długo nie mogłem zasnąć, to ten zaczął wyć o poranku. Zaraz za nim wyły wszystkie psy w okolicy, koniec spania. Poznaliśmy Słowaków i Portugalczyków, zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy na plac - Turcy oczywiście spóźnili się z 30 minut... Zimno jak piorun, śnieg, ale dostaliśmy fajnego przewodnika, który do 16 nas oprowadzał po okolicy Hagia Sophia i Topkapi. Fajnie. Na koniec popłynęliśmy łodzią przez Bosfor i wsiedliśmy do busa. Droga do Bursy była jakaś kosmicznie długa, płynęliśmy w tym czasie również promem i dotarliśmy do hotelu późno - pokój trochę gorszy od tego ze Stambułu, ale też ok. Wieczorkiem szybki spacer do baru i kebab na kolację :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz