środa, 9 stycznia 2019

09.01.2019

Z rana zabrali nas na tradycyjne tureckie śniadanie do Cumalikizik, przeuroczej miejscowości. Śniadanie na pełnym wypasie, zimno, ale widoki cudne, bawiłem się super. Po zwiedzaniu objechaliśmy jeszcze Bursę: Zielony Meczet, Tophane, Grand Bazaar, Wielki Meczet... Ewa czuje się coraz gorzej, Gośka mnie wkurwia swoją infantylnością, nie jest dobrze. Najlepiej dogadujemy się ze Słowakami, ale wszyscy są całkiem w porządku :) Na bazarze zakupy i fru do szkoły na kolejne prezentacje. Obleciałem jeszcze mediamarkty wokół szkoły, ale w Turcji rok temu wycofano cd ze sklepów - szok. Wieczorem zabrali nas na uroczysty obiad - bardzo miły. Ewa nie poszła, Słowaczki nie poszły, ale było sporo Turków i było bardzo przyjemnie. Wróciliśmy pieszo z Duszanem i Rumunkami - nawet nie było daleko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz