poniedziałek, 14 stycznia 2019

14.01.2019

5 rano, po takiej przerwie... Meh... Ale jakoś się udało to przetrwać, wróciłem do rzeczywistości, tym bardziej, że ona znowu pędzi jak szalona. W okienku skoczyłem po kolejna paczkę, załatwiłem kwestie prezesowe - ja tego nie ogarnę... Opisałem faktury, tylko Ewa się nie podpisała, a ma zapalenie oskrzeli, super. Po szkole poleciałem po dziewczyny i pojechaliśmy na usg - Bartolomeło w pełnej okazałości! Wróciliśmy to dopiero zjadłem, po 18. I to w pędzie sprzątanie, bo jak ogarnąłem mieszkanie półtora tygodnia temu, to mimo tylu ludzi tu, syf był nieziemski, bo nikt nie sprzątał... A jeszcze ksiądz miał po kolędzie przyjść, darmozjazd... Ale go nie było, mam nadzieję, że dzwonili, kiedy nas nie było i dali spokój :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz