środa, 23 stycznia 2019

23.01.2019

Co za dzień... Młoda dziś wstała normalnie i poszła do przedszkola wreszcie po 3 tygodniach. Ufff. Lekcje minęły mi dość szybko, ale potem była gonitwa. Poleciałem na Saską po płyty, przy okazji pozwoliłem Pawłowi założyć mi konto, niech ma, skasuję w marcu. Poszedłem z papierami do biura edukacji, ale okazało się, że potrzebny jest podpis dyrekcji, szlag! Zjadłem w Kebab Kingu, skoczyłem do dbfo i dotarłem do szkoły. Spodziewałem się awantur i przylazła mama Igorka, płakać nad jego ciężkim losem. On nie opluł, on wypluł, to przecież różnica! Matko... Zebranie było dość spokojne, ale jak wróciłem, to znalazłem w librusie histeryczną wiadomość od tej samej mamy, która nie spodziewała się nieodpowiedniego! A dajcie mi spokój... Na zimowisko raczej nie jadę, Maciek wykisił za dużo kasy, nie będę dopłacał...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz