wtorek, 27 lutego 2018

27.02.2018

Jak zwykle wtorki należą do uroczych. Od 8:30 do 16:30 - jest cudnie. Ale jakoś to przebrnąłem, wyskoczyłem na obiad do Megadexu, zrobiłem test, a dwa oddałem. Dało radę. Zosia oczywiście znowu odwołała, bo jest 'chora', ciekawe. W domu zmyłem kilogramy naczyń (bomba pierdyknęła znowu w kuchni) i nakarmiłem chomika, bo beze mnie zdechłby już biedak z głodu... Posunąłem sporo Ksawerowa, końcówka już.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz