Nie mam w tym tygodniu żadnych zajęć, psia mać... Siedzieliśmy z młodą sami do 15, przyszła Gosia prawie od razu na zajęcia, z pretensją, że jej łazienki nie umyłem. Kurwa, pozmywałem i przygotowałem i podsunąłem obiad pod nos, to i tak źle... Wieczorem byłem w stanie wyjść do sklepu na moment. Olimpiady nawet nie oglądam, bo nasi sieją beznadzieję. Coś mi się zdaje, że żadnego medalu nie przywiozą...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz