* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 13 lutego 2018
13.02.2018
Co za dzień... Rano sobie siedzieliśmy, ogarnęliśmy wszystko, pobawiliśmy się i nadchodził czas wyjścia. Więc dzwoni przerażona żona: dzwonili z przychodni, że kiepskie wyniki, biegnijcie! No przecież idziemy... Doktor przyjął nas bez kolejki jako pierwszych i kazał iść do szpitala. Ups... Wróciliśmy do domu zjeść obiad, przyjechała Gosia i pojechaliśmy na Kasprzaka. Kolejne badania, pobieranie krwi, ale za to młoda znowu była gwiazdą poczekalni, dostała od pana z rejestracji masę rzeczy :) Okazuje się to rzeczywiście powikłaniem pogrypowym, łagodne ostre zapalenie mięśni, ale już ustępuje. Siedzieliśmy w poczekalni od 16:45 do 20:15... Jutro przyjdzie moja mama, teściowie mieli przybyć też, ale w czwartek jeszcze idę na dwa dni na zwolnienie, a co :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz