sobota, 17 lutego 2018

17.02.2018

Pobudka była jakaś wcześniejsza, bo przed ósmą... Słabo. Gosia wyszła na masaż, więc my kolejny dzień siedzieliśmy nad rodzinką lego. Polewka jest niezła, ale zaczynam mieć tego dość... W skokach wreszcie coś mamy - Stoch skoczył złoto! Po obiedzie i skokach poszedłem do sklepu, znowu pękło ponad 200 złych... Później zajmowaliśmy się chomikiem, młoda poszła spać, Gosia zasnęła w ciuchach, a ja prawie skończyłem Sielce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz