Pobudka była jakaś wcześniejsza, bo przed ósmą... Słabo. Gosia wyszła na masaż, więc my kolejny dzień siedzieliśmy nad rodzinką lego. Polewka jest niezła, ale zaczynam mieć tego dość... W skokach wreszcie coś mamy - Stoch skoczył złoto! Po obiedzie i skokach poszedłem do sklepu, znowu pękło ponad 200 złych... Później zajmowaliśmy się chomikiem, młoda poszła spać, Gosia zasnęła w ciuchach, a ja prawie skończyłem Sielce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz