Znowu można było pospać, ale raz, że dzikie słońce, dwa, że młoda się budzi za wcześnie... Pogoda piękna, szkoda, że -10. Gosia zaszyła się w drugim pokoju i sprawdzała klasówki, a ja sobie wegetowałem z młodą, trochę przy klockach, trochę przy obiedzie, muzyczka i git. Obiad wyszedł niezły, smak był :) Jutro wycieczka, Paulina odwołała zajęcia, znowu w plecy...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz