Co za dzień! Spałem do 8, fajnie, bo nie musiałem odprowadzać młodej. Później okazało się, że jest zdrowa jak ryba i jutro leci do przedszkola. Gosia od rana uderzyła do sprzątania, bo przychodzą wieczorem ci, co chcą obejrzeć mieszkanie. Ja miałem tylko dwie lekcje, bo siatkarze byli na zawodach i tylko niecałą połówkę miałem - a na angielskim trzy osoby, więc lekcje były odwołane. Czad. Przy okazji O. dostała ochrzan, bo jej oczywiście w ogóle nie było na dyżurze :) Po lekcjach pojechałem do Tesco, kupiłem sobie dwie pary dresów za 120 złych - bardzo lubię Direct Sport :) Ale wróciłem w tę całą kołomyję, więc umyłem łazienkę i balkon i jeszcze obrobiłem Kubę. Kilka minut po 19 przyszli - obejrzeli mieszkanie, widać, że się podobało, ciekawe, co z tego wyjdzie... :P Gosia po całym dniu sprzątania padła, a ja piwkuję przy Gesslerowej :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz