Mama przyszła ok. 7, więc pojechaliśmy razem do pracy - wow, wyrwałem się z domu :) Trzy lekcje minęły oczywiście szybciutko, pozałatwiałem papierki i korzystając z tego, że siedziała z Kajką mama, a Gosia miała cztery zastępstwa i szkolenie, odebrałem płyty, załatwiłem zwolnienie i badanie, zakupy, podpis w przedszkolu i wróciłem koło 14. Pograliśmy w myszki z babcią, każdej walentynce dałem kwiatki i mama poszła. Z Kajką dobrze się siedzi, bo lubi słuchać muzyki i bawimy się głównie klockami i planszówkami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz