Ale dzień! Po wstaniu i ogarnięciu się, przygotowałem obiad i w sumie zaczęło mnie nosić. Ładna pogoda, Kajka już zdrowa, może spacer? No może, po kulę dla chomika. Dobra, poszliśmy - po drodze znalazłem ogłoszenie o zamianie mieszkania na takie jak nasze - karteczkę wziąłem, a co. Kupiłem tę zasraną kulkę po 43 złe, kupiłem parę nowych Tytusów i wróciliśmy do domu. Dałem Gosi telefon i... idziemy zobaczyć mieszkanie! Dałem tylko młodej obiad i polecieliśmy na Kazubów. Mieszkanie ładne, spore, tylko łazienki do remontu i parkiet do cyklinowania... Siódme piętro z widokiem na centrum... Rewizyta w czwartek. Ufff, rozbolała mnie głowa, od emocji, z głodu, z nerwów - bo Kajka oczywiście pierdyknęła kulą o podłogę i kula pękła. Kurwa. Żona mnie dupę jeszcze zawraca, weźmy kredyt na 340 tysi, to zachowamy wszystkie mieszkania. Jasne, będę 25 lat spłacał kredyt, żeby zaraz umrzeć. Ja chcę żyć! Chyba udało mi się jej wyperswadować... Skończyłem Sielce, jutro zrobię poprawki... Łeb mnie boli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz