Jasna cholera, znowu ją te łydki bolą! Żona w histerii, mała nie chce się przyznać, bo chce koniecznie do przedszkola... Poszliśmy, ale ciekaw byłem, co z tego wyniknie... Lekcje przeleciały nawet sprawnie, w przerwie odebrałem kilkadziesiąt płyt z poczty i zjadłem obiad. Powrót na dwie lekcje, jeszcze Zosia (pierwszy raz od ponad miesiąca...) i spokój. Gosia ma dwa dni zwolnienia na małą, ciekawe, co z tego wyniknie... Mieliśmy jutro iść do kina, jasne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz