* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
środa, 30 listopada 2016
30.11.2016
Dupa. Poszedłem tylko na dwie lekcje, bo miałem wizytę u neurologa, zamówioną pół roku wcześniej. Wróciłem na moment do domu, żeby ugotować rosół dla młodej, ale... udo kury zdechło. Obrałem tylko warzywa i poleciałem do lekarza. A tu zonk. Nie dostarczone na czas skierowanie spowodowało, że mnie system wywalił i nie dostałem się do lekarza... Szlag. Na szczęście znaleźli mi wolne miejsce na początku stycznia. Wróciłem do domu przez sklep, ugotowałem ten rosół i poszedłem po młodą. Iwo też odwołał zajęcia, więc siedzieliśmy w chałupie. Kajka po mnie skakała, była w doskonałym humorze, ale po 19 zaczęła padać... A jeszcze mam akcję z Juhasem, bo dzieciaki znalazły rapsy w sieci i w zasadzie jest śmiesznie. Ale Juhasa to się nie spodziewałem! Ale numer!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz