wtorek, 22 listopada 2016

22.11.2016

Pobudka o 4 i znowu jestem nieprzytomny, bo przecież trzeba się drzeć bez powodu... Lekcje przeleciały, na okienkach skoczyłem na Pragę i po płyty - brakuje tych od Krystyny... A z 5a był apel, na szczęście... Tyle, że moi mocno przeginają. Potem szybkie dwoje zajęć i powrót, bo Gosia musi lecieć po zegarek, o którym pieprzy od dwóch tygodni - oczywiście w ostatnim momencie. I na nic nie ma siły po pracy, więc to ja mam mieć siłę pozmywać i ogarnąć, bo przecież leżę do góry dupą cały dzień... Mecz był nieprawdopodobny, szkoda Legii... Borussia-Legia 8:4! Co za wynik!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz