środa, 23 listopada 2016

23.11.2016

Jezu, jak mi się nie chce... Dziś znowu ciężko mi się było wyrobić, ale dałem radę. Zrobiłem mnóstwo rzeczy poza lekcjami: poprawiłem raport i zadzwoniłem do pani w NA, pokserowałem testy, posprawdzałem, opieprzyłem moich sążniście... Nic to pewnie nie da, ale co tam. Zjadłem obiad, zrobiłem Iwo i wróciłem. Oczywiście młoda ogląda tv, a stara wisi na telefonie, w kuchni dziki pierdolnik - norma. I ja mam brać siłę na zmywanie, zdejmowanie prania, wieszanie następnego, karmienie i kąpanie młodej, bo żona po pracy ledwie żyje. Dobrze, że ja nic cały dzień nie robię, to sobie mogę pohasać, kurza morda. Staram się zakończyć Pragę, może jutro się uda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz