sobota, 19 listopada 2016

19.11.2016

Armagedon nadciągał. Wstaliśmy dość wcześnie i do roboty... Ja do sklepu - przy okazji zajrzałem na Koło do gościa od płyt, zwodzi trochę, ale zobaczymy... Potem zakupy w kerfjurze, powrót i zakupy w biedrze - pękło 450 złych. Zrobiłem obiad (nawet niezły wyszedł) i niedługo potem przyjechały szwagry. Kolacja, drineczki - wszystko delikatnie, o 23 już spaliśmy. Na kupie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz