* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
niedziela, 20 listopada 2016
20.11.2016
Totalnie przesrany dzień. Od pobudki tuż po 7, aż po 16. Wstałem, to przygotuj śniadanko - tu na szczęście z pomocą. Anielka pojechała na szkolenie, Gosia z Hubertem i Hanią poszli do kościoła, ja zostałem z pokasłującą młodą, a Łukasz ruszył odebrać Anielę. W rezultacie Gosia poszła po zakupy świąteczne, a ja zostałem w domu, serwując dzieciakom rosołek, pomagając w lekcjach i gotując obiad. W zasadzie usiadłem dopiero do obiadu, kiedy wszyscy zjechali. Tak mnie to wyczerpało, że padłem: zmywanie, gotowanie, lekcje, podawanie, gotowanie... Skoczyłem jeszcze do Chmielarni na poprawę humoru... Młoda poszła spać, a ja pierniczę raport, napiszę jutro w okienkach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz