czwartek, 17 listopada 2016

17.11.2016

Ten cudowny dzień, kiedy mam sześć lekcji i pięć dyżurów... Jakoś przeżyłem, zwłaszcza te dwie ostatnie, najcudowniejsze betony... Do tego dwoje zajęć i powrót na zebranie zimowiskowe, na którym, w zasadzie... nikogo nie było :P Wchodzili, wychodzili i tyle ich widzieli. Zapisanych 11 osób, nie jest źle. Padam z nóg, przylazłem, a tu jeszcze Emilka była, dopiero Szymon po nią przyjechał. Zostawiłem przewodnik i poprawiam ten denny raport... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz