środa, 9 listopada 2016

09.10.2016

W sumie obudziłem się i już miałem iść do pracy po wczorajszych rozrywkach, ale nie czułem się najlepiej. Zmierzyłem temperaturę - prawie 38, nie ma bata, idę do lekarza. Odprowadziłem ledwo młodą, jeszcze zapłaciłem za przedszkole i umówiłem się do lekarza. Oczywiście o 8 trafił mi się już tylko Berczak, ale niech tam. Przepisał mi tysiąc leków, których większości oczywiście nie wykupiłem, kazał jeść ryżankę i przez tydzień niewiele więcej i dał zwolnienie jeszcze na... poniedziałek. Hahahah! Nie czuję się najlepiej, ale pisałem sobie przewodnik i słuchałem muzy - cudownie. Odebrałem Kajkę, Gosia miała jeszcze zajęcia i spać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz