niedziela, 20 grudnia 2015

20.12.2015

Próbowałem się wyspać, ale mała wyspała się dużo szybciej, niż ja... Wstałem więc, kiedy zaczęła po mnie skakać, zjadłem śniadanie, zrobiłem obiad z tego tamaryndowca (średni) i poszedłem na spacer z Kajką. Zrobiliśmy małą rundkę dookoła trasy, korzystając ze ślicznej pogody. Trafiliśmy na pociąg, a kiedy zaczęła jęczeć o barana, wróciliśmy. I poszedłem kupić sobie prezent. Piłkarki ręczne żenująco przegrały medal, skończyłem pisać Solec i jest ok. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz