piątek, 4 grudnia 2015

04.12.2015

Za dużo rzeczy miałem dziś załatwić. Wyszedłem wcześniej, bo przedszkole, bo książkę dla Gosi - zamówiłem kalendarz, nie opłaciłem przedszkola, a biblioteka od 10. Kurde. W drodze do pracy, na szczęście pod sam koniec, Korsarz odmówił współpracy i zdechł. Po lekcjach nie zdołałem go odpalić i chyba dałem spokój. Poszedłem na piechotę do Nikodema, zjadłem obiad, odebrałem paczki z poczty i zakupiłem pakiet w empiku i wróciłem komunikacją, zahaczając o bibliotekę i przedszkole. Nie mam siły, aż wyskoczyłem po browka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz