środa, 9 grudnia 2015

09.12.2015

Nawet się rano nieźle czułem. Odprowadziłem młodą i pojechałem do pracy. Ruszyliśmy do Reemilandu i tam dzieciaki miały pięć godzin ubawu: labirynty, bazy, dyskoteka, laserball, kino 6D... Nie chcieli wracać. No i żarcie. Sam spróbowałem tego lasera, świetnie się gra, tylko zmachałem się straszliwie. Wróciliśmy na 4-tą, usiadłem do komputera, bo co z tego, że zrobiłem ładnie oceny, jak internet w szkole padł i musiałem pisać od nowa, super. Zebranie przeszło miło i w miarę szybko, tylko paczek zapomniałem zabezpieczyć... Może ich nikt do 9:30 nie ruszy... W domu byłem ok 20, zwolniłem mamę, młodą nakarmiłem, wykąpałem i położyłem spać i padam, nie dość, że zmęczony, to jeszcze katar męczy tragicznie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz