* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
środa, 9 grudnia 2015
09.12.2015
Nawet się rano nieźle czułem. Odprowadziłem młodą i pojechałem do pracy. Ruszyliśmy do Reemilandu i tam dzieciaki miały pięć godzin ubawu: labirynty, bazy, dyskoteka, laserball, kino 6D... Nie chcieli wracać. No i żarcie. Sam spróbowałem tego lasera, świetnie się gra, tylko zmachałem się straszliwie. Wróciliśmy na 4-tą, usiadłem do komputera, bo co z tego, że zrobiłem ładnie oceny, jak internet w szkole padł i musiałem pisać od nowa, super. Zebranie przeszło miło i w miarę szybko, tylko paczek zapomniałem zabezpieczyć... Może ich nikt do 9:30 nie ruszy... W domu byłem ok 20, zwolniłem mamę, młodą nakarmiłem, wykąpałem i położyłem spać i padam, nie dość, że zmęczony, to jeszcze katar męczy tragicznie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz