piątek, 18 grudnia 2015

18.12.2015

O mamo... Musiałem iść do pracy niemal godzinę wcześniej, bo z uwagi na szkolenie, mieliśmy skrócone lekcje. Poszło bardzo szybko, włącznie z zastępstwem. Wysłałem resztę kasy za hotel (to 1/3 całości, jakiś dramat), dałem przewodnik Ewie i przyszedł czas na szkolenie. Pięć godzin upierdliwego siedzenia, myślałem, że zniosę jajo z kolcami. Dramat, tyle straconego czasu! Wracając, zajrzałem do Das Bier i chciałem zamówić pizzę, ale TeleKapcia akurat remontują i musiałem zadzwonić. Szlag mnie trafił, bo zajęło mi to kolejną godzinę, a już mnie skręcało - zjadłem obiad o 20. Młoda poszła spać, więc pora na relaksacyjny browarek :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz