* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 10 grudnia 2015
12.10.2015
Ciężko, przeziębienie mnie zabija. Ruszyliśmy razem do pracy, tam udało mi się przeżyć wszystkie lekcje (no, pływaków nie było), załatwić co trzeba i wróciliśmy razem, odebrać młodą. Poszliśmy na obiad do Lotusa, po czym Gosia pojechała na uniwerek, a ja z młodą do sklepu i do domu. Ta, chyba głodna, bo zrobiła wściekłą awanturę w temacie takim, że wejście do sklepu jest nie tam, gdzie powinno... Ryczała jak dzika. Zjadła zupę i jej przeszło, ja za to odpłynąłem... Jak się pozbierałem, to ulepiłem jej kotleciki i nakarmiłem, na szczęście przyszła Gosia, to ją razem ogarnęliśmy, bo ja już sił nie mam. Jeszcze tylko awantura o zdjęcie bluzki i spokój. Kaszlę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz