sobota, 28 lutego 2015

28.02.2015

Taki tam dzień wolny... Wygrzebaliśmy się z betów po 12 - nawet dzwonił Paweł, czy się nie spotkamy, ale ja byłem realistą... Rzeczywiście, po krótkim spacerze i zakupach, wróciliśmy do domu po 15-tej, a obiad zjedliśmy dopiero po 16... No a potem były drużynowe mistrzostwa w skokach i co? Mamy brąz! A prawie było srebro... Kajka mnie dziś tak wymęczyła, że szok. Śpiewa na pełen regulator, wszystko rusza, bierze do buzi co znajdzie, wszędzie jej pełno... O rany... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz