* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 12 lutego 2015
12.02.2015
Kurde, odwykłem od autobusów, spóźniłem się prawie 10 minut... Lekcje zrobiły się ładnie, Filip też dał radę, choć straszyli mnie, że bardzo słabo dziś pracuje. Wręcz odwrotnie. Po lekcjach skoczyłem do urzędu z zaświadczeniem, na obiad do Hamiego i musiałem wrócić na tę cholerną dyskotekę. Zrobiłem porządek w szafce, siedziałem w pokoju i podjadałem z moimi ogórki z dipem :) Zresztą, większość moich dzieciaków poszła sobie na lodowisko, bo dyskoteka była słaba. Nieprawda, sporo osób się bawiło... Jeszcze zostali sprzątać, więc wyszedłem po 19:30. Ewa bardzo żałowała, że nie jestem Korsarzem, pojechaliśmy więc 122. Ledwo żyję.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz