niedziela, 8 lutego 2015

08.02.2015

Ale się wyspaliśmy - wstałem pierwszy koło 9, bo już miałem dość :) Kajka wstała po 9:30, śpioszek. Zebraliśmy się i poszliśmy na spacer i przy okazji do lidla na zakupy. Pogoda wydawała się ładna, słońce przebijało, ale droga powrotna odbyła się w burzy śnieżnej: Kajka krzyczała 'Śnieg!Śnieg!', bo jej się wsypywało pod budę wózka. Ledwo dobiegliśmy do domu, wyszło piękne słońce. Kurde. Zrobiłem obiad, obejrzałem jak Stoch rzutem na taśmę zdobywa drugie miejsce, posiedziałem z młodą, jak Gosia poszła do kościoła i tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz