* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
środa, 11 lutego 2015
11.02.2015
Co za dzień! Po lekcjach miałem rozmowę z dyrekcjami na temat Japończyków, po czym poleciałem na spotkanie z Breno. Połaziliśmy po mieście, weszliśmy do Wedla i na obiad do baru mlecznego - zależało mu na polskim, domowym obiedzie, to poleciłem mu ozorek - smakowało. Kiedy się rozstaliśmy, skoczyłem na Mokotowską po papiery, ominąłem wrzeszczących rolników, odebrałem ogromne paki z poczty - mam znowu z 50 albumów do słuchania, kurde. Kiedy wracałem do domu, pękła mi linka gazu jego mać - Korsarz został przy Szadkowskiego, biedny miś. Kajka marudzi za mamą przez te przedszkolne akcje, cholera.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz